piątek, 16 kwietnia 2021

Miód, piołun i trucizna

Nie da się ukryć, że Polska jest na zakręcie. Przysłowiowego konia z rzędem temu, kto wie, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość wręcz w masochistyczny sposób niszczy swój dorobek i sukcesy. Niewiele wiemy, jaka jest rzeczywista sytuacja gospodarcza i finansowa Polski. Patrząc na ulice pełne samochodów hybrydowych, na osiedla z nowymi szeregowcami, na zabudowane jeszcze do niedawna łąki we wsiach w pobliżu miast, mamy się całkiem dobrze. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że to wszystko na kredyty, które wielu będzie spłacać do końca życia. Nie wiemy też, jakie są prawdziwe zależności Polski od UE, nie mamy pojęcia, jak będzie wyglądała dalsza współpraca ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki, jak skończy się wojna z Rosją o Nord Stream2, która może zakończyć się blokadą Bałtyku. Jest wiele problemów, o których się nie pisze, nie dyskutuje dociekliwie i krytycznie.

Dyplomacja wymaga ciszy, ale i zaufania do władz. I z tym zaufaniem właśnie największy problem. Sprzeczne komunikaty, brak skutecznej reakcji na nieprawdziwe wiadomości, prężenie piarowskie muskuł wobec TSUE i KE, a potem zgoda na uzależnienie budżetu od przestrzegania prawa i głosowanie za tzw. paszportem covidowym. I tak można wymieniać...

Zacznijmy jednak najpierw od miodu.

Pierwsza kadencja PiS razem z przystawkami dała nadzieję, że wreszcie idziemy w dobrym kierunku, że odzyskujemy należne nam miejsce w Europie. Umiejętności organizacyjne Beaty Szydło, zaangażowani w dobrą zmianę ministrowie i najważniejsze; dotrzymywanie słowa i realizacja programu, wszystko to budowało zaufanie do rządu.

Przypomnijmy sobie przynajmniej te najważniejsze zmiany.
1. Cofnięcie wydłużenia wieku emerytalnego. Przy okazji uporządkowano ZUS i przestano straszyć jego upadkiem.
2. Reforma systemu oświaty, likwidacja gimnazjów, wydłużenie o rok nauki w liceum.
3. Cofnięcie obowiązku szkolnego dla sześciolatków.
4. Zakaz odbierania dzieci rodzicom z powodu biedy.
5. Zablokowanie wprowadzenia podatku katastralnego i prywatyzacji lasów państwowych.
Z realizacji zadań strategicznych zapewniających bezpieczeństwo wymieńmy
6. Odzyskanie stoczni.
7. Przekop Mierzei Wiślanej.
8. Uratowanie PL LOT przed bankructwem.
9. Odzyskanie strategicznego PZU, zablokowanie sprzedaży Azotów i Polskiej Żeglugi Bałtyckiej.
I najważniejsze:
10. Odbudowa armii, w tym powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej i przywrócenie wojsk na granicy wschodniej, doprowadzenie do stacjonowania wojsk amerykańskich.
Celowo nie wymieniłam na samym początku 500+, wyprawkę szkolną, odblokowanie zamrożenia wynagrodzeń w budżetówce, bo były to działania mające wspomóc likwidację biedy i umożliwić reformy w administracji, służbie zdrowia czy systemie emerytalnym.

Piołun

I nagle zaskoczenie, PiS pracuje przez wiele tygodni nad zmianą rządu. Otrzymujemy zapewnienia, że nie będzie zmiany premiera. Tymczasem szok, odchodzi Beata Szydło, wymieniony zostaje minister obrony Antoni Macierewicz. Możemy dyskutować czy dobrze się stało. Na pewno jednak musi niepokoić stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że nie spodziewał się takiej popularności Beaty Szydło. Wybory do PE to poparcie społeczne potwierdziły. To zaskoczenie prezesa świadczy o tym , że realizując swoją koncepcję zmian w kraju słabe miał, a dziś możemy powiedzieć – ma, rozeznanie w prawdziwych nastrojach społecznych.
Obserwatorom kampanii wyborczej z 2019 r. musiały zapalić się czerwone lampki, że w drużynie zaczyna pękać jedność. Kampanię praktycznie prowadził Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Odpuszczono praktycznie kampanię do Senatu.

Pęknięcia potwierdziły wybory prezydenckie. Długo by rozpisywać się o zawirowaniach wokół ordynacji wyborczej. Ale jedno na pewno wszyscy pamiętają - zapewnienie premiera, że epidemia jest w odwrocie i możemy bez obaw iść do lokali wyborczych.

Ale to nie koniec niespodzianek. W październiku nagle akcja zachęcająca do szczepienia na grypę, szczepionek jednak nie było, więc akcja upadła.
Znowu zamknięto szkoły, znienacka cmentarze, zachęcano staruszków do siedzenia w domu i tylko wolno nam było do woli robić zakupy w trzy pod rząd niedziele. Święta miały być podobne do Wielkanocy, tylko 5 osób przy stole.

Tu zatrzymam się na chwilę w opisie przy policji, która reagowała na donosy, że gdzieś tam ludzie świętują w niedozwolonej liczbie. Policji nie przeszkadzały demonstracje z nazistowskim znakiem „Strajku kobiet”, ani dewastowanie kościołów. Ze stoickim spokojem patrzyli jak profanuje się figurę Chrystusa pod kościołem św. Krzyża w Warszawie. Dziś policja poszła dalej. W poniedziałek samochody policyjne w Olsztynie pilnowały czy wszyscy noszą maseczki, gdzieś indziej z determinacją rozgoniono wesela. Nikogo to nie dziwi? Nikt nie widzi nadużywania policji do uczenia moresu społeczeństwa? Z góry zaznaczam, że nie oburza mnie użycie pałki, jeśli ktoś prowokuje wyzwiskami i pluje na mundur. Tylko nie rozumiem dlaczego policja nagle rozgania demonstracje, podczas gdy bierna była przy protestach przeciwko zakazowi aborcji eugenicznej. Było to rządowi na rękę, można było usprawiedliwić zwlekanie z publikacją orzeczenia TK? Policja jest od ochrony obywateli przed złodziejami i bandytami, jest do ochrony demonstracji również tych, które są niewygodne władzy. Nie trzeba rozganiać, są kamery i zawsze można prowokatora plującego na mundur zaprosić na rozmowę i ukarać mandatem. A już urządzanie łapanek tych co maseczek nie noszą i wkraczanie do domów jest nadużyciem władzy. Mój dom, moja twierdza. I tylko nakaz sądowy może tę twierdzę zdobyć.

Dziś już wiemy, że zamykanie, ograniczanie, presje niczego nie zmieniły, wprost przeciwnie, śmiertelność nie tylko z powodu covid może przerażać.
Kompromitacją okazało się udawanie konsultacji z Radą Medyczną, w której brakuje epidemiologów. Okazało się też, że RM nie ma żadnych badań, na podstawie których udzielała rekomendacji.
Nieopatrznie wygadał się przed świętami rzecznik MZ mówiąc - „to była marchewka, a teraz będzie kij” . Komuś widocznie pomyliło się demokratyczne państwo z obozem karnym.
Przedłużanie opresji rodzi bunt i rozgoryczenie podsycane przez przeciwników rządu i agenturę wpływu. Marchewki może nie starczyć dla wszystkich, zamknąć i zamurować Polaków też się nie da. Chaos wynikający ze sprzecznych komunikatów i decyzji, gra premiera z ministrem zdrowia w dobrego i złego wujka wykorzystuje opozycja, a Zjednoczona Prawica płynie na Tytaniku i walczy z brakiem maseczki u Grzegorza Brauna na obradach Sejmu robiąc mu świetną kampanię wyborczą.
Mocno dziwiłabym się, gdyby ta sytuacja nie była wykorzystywana do budowania kolejnej partii bis za pomocą Hołowni. Wiadomo też, że nawet największa „marchewka” nie zmieni wyborców niechętnych władzy, co najwyżej napędzi inflację.
Zrażenie sobie wsi było fatalnym posunięciem, bo to najwierniejszy elektorat. Przekupienie młodzieży ustawą futerkową też nic nie dało. Młodzież dziś słucha „trenera sportowego”, bo mówi do nich ich językiem i nazywa rzeczy po imieniu.

Trucizna

To jednak tylko gorzki piołun, z tego można jeszcze wyjść zdrowym i wzmocnionym, gdyby nie pełzająca mafia, dla której rządy dobrej zmiany były śmiertelnym zagrożeniem w przypadku wyłudzania Vat.
Mafia, jaka by nie była, by przeżyć musi mieć dostęp do polityków i wymiaru sprawiedliwości. Politycy mają umożliwiać zdobywanie i pranie brudnych pieniędzy, prawnicy i sądy bronić przed nieuchronną karą.
Odwlekanie reformy sądownictwa okazać się może śmiertelną trucizną, co pokazały ciągnące się latami śledztwa bez aktów oskarżenia aż do przedawnienia, ucieczki pod ochronę immunitetu. Decyzje sądu takie jak w sprawie Nowaka pokazują słabość państwa.

Co będzie dalej? Zwycięży mafia, układy czy Polska? Ktoś wie?

_______________________________________________

Ilustracja: https://alebank.pl/covid-19-straty-gospodarki-przekroczyly-185-mld-zl-w-ciagu-pierwszego-roku-pandemii/?id=361879&catid=25926

Zapraszam do słuchania
audycja 1238 ( niedzielna)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza