piątek, 16 kwietnia 2021

Miód, piołun i trucizna

Nie da się ukryć, że Polska jest na zakręcie. Przysłowiowego konia z rzędem temu, kto wie, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość wręcz w masochistyczny sposób niszczy swój dorobek i sukcesy. Niewiele wiemy, jaka jest rzeczywista sytuacja gospodarcza i finansowa Polski. Patrząc na ulice pełne samochodów hybrydowych, na osiedla z nowymi szeregowcami, na zabudowane jeszcze do niedawna łąki we wsiach w pobliżu miast, mamy się całkiem dobrze. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę, że to wszystko na kredyty, które wielu będzie spłacać do końca życia. Nie wiemy też, jakie są prawdziwe zależności Polski od UE, nie mamy pojęcia, jak będzie wyglądała dalsza współpraca ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki, jak skończy się wojna z Rosją o Nord Stream2, która może zakończyć się blokadą Bałtyku. Jest wiele problemów, o których się nie pisze, nie dyskutuje dociekliwie i krytycznie.

Dyplomacja wymaga ciszy, ale i zaufania do władz. I z tym zaufaniem właśnie największy problem. Sprzeczne komunikaty, brak skutecznej reakcji na nieprawdziwe wiadomości, prężenie piarowskie muskuł wobec TSUE i KE, a potem zgoda na uzależnienie budżetu od przestrzegania prawa i głosowanie za tzw. paszportem covidowym. I tak można wymieniać...

Zacznijmy jednak najpierw od miodu.

Pierwsza kadencja PiS razem z przystawkami dała nadzieję, że wreszcie idziemy w dobrym kierunku, że odzyskujemy należne nam miejsce w Europie. Umiejętności organizacyjne Beaty Szydło, zaangażowani w dobrą zmianę ministrowie i najważniejsze; dotrzymywanie słowa i realizacja programu, wszystko to budowało zaufanie do rządu.

Przypomnijmy sobie przynajmniej te najważniejsze zmiany.
1. Cofnięcie wydłużenia wieku emerytalnego. Przy okazji uporządkowano ZUS i przestano straszyć jego upadkiem.
2. Reforma systemu oświaty, likwidacja gimnazjów, wydłużenie o rok nauki w liceum.
3. Cofnięcie obowiązku szkolnego dla sześciolatków.
4. Zakaz odbierania dzieci rodzicom z powodu biedy.
5. Zablokowanie wprowadzenia podatku katastralnego i prywatyzacji lasów państwowych.
Z realizacji zadań strategicznych zapewniających bezpieczeństwo wymieńmy
6. Odzyskanie stoczni.
7. Przekop Mierzei Wiślanej.
8. Uratowanie PL LOT przed bankructwem.
9. Odzyskanie strategicznego PZU, zablokowanie sprzedaży Azotów i Polskiej Żeglugi Bałtyckiej.
I najważniejsze:
10. Odbudowa armii, w tym powołanie Wojsk Obrony Terytorialnej i przywrócenie wojsk na granicy wschodniej, doprowadzenie do stacjonowania wojsk amerykańskich.
Celowo nie wymieniłam na samym początku 500+, wyprawkę szkolną, odblokowanie zamrożenia wynagrodzeń w budżetówce, bo były to działania mające wspomóc likwidację biedy i umożliwić reformy w administracji, służbie zdrowia czy systemie emerytalnym.

Piołun

I nagle zaskoczenie, PiS pracuje przez wiele tygodni nad zmianą rządu. Otrzymujemy zapewnienia, że nie będzie zmiany premiera. Tymczasem szok, odchodzi Beata Szydło, wymieniony zostaje minister obrony Antoni Macierewicz. Możemy dyskutować czy dobrze się stało. Na pewno jednak musi niepokoić stwierdzenie Jarosława Kaczyńskiego, że nie spodziewał się takiej popularności Beaty Szydło. Wybory do PE to poparcie społeczne potwierdziły. To zaskoczenie prezesa świadczy o tym , że realizując swoją koncepcję zmian w kraju słabe miał, a dziś możemy powiedzieć – ma, rozeznanie w prawdziwych nastrojach społecznych.
Obserwatorom kampanii wyborczej z 2019 r. musiały zapalić się czerwone lampki, że w drużynie zaczyna pękać jedność. Kampanię praktycznie prowadził Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki. Odpuszczono praktycznie kampanię do Senatu.

Pęknięcia potwierdziły wybory prezydenckie. Długo by rozpisywać się o zawirowaniach wokół ordynacji wyborczej. Ale jedno na pewno wszyscy pamiętają - zapewnienie premiera, że epidemia jest w odwrocie i możemy bez obaw iść do lokali wyborczych.

Ale to nie koniec niespodzianek. W październiku nagle akcja zachęcająca do szczepienia na grypę, szczepionek jednak nie było, więc akcja upadła.
Znowu zamknięto szkoły, znienacka cmentarze, zachęcano staruszków do siedzenia w domu i tylko wolno nam było do woli robić zakupy w trzy pod rząd niedziele. Święta miały być podobne do Wielkanocy, tylko 5 osób przy stole.

Tu zatrzymam się na chwilę w opisie przy policji, która reagowała na donosy, że gdzieś tam ludzie świętują w niedozwolonej liczbie. Policji nie przeszkadzały demonstracje z nazistowskim znakiem „Strajku kobiet”, ani dewastowanie kościołów. Ze stoickim spokojem patrzyli jak profanuje się figurę Chrystusa pod kościołem św. Krzyża w Warszawie. Dziś policja poszła dalej. W poniedziałek samochody policyjne w Olsztynie pilnowały czy wszyscy noszą maseczki, gdzieś indziej z determinacją rozgoniono wesela. Nikogo to nie dziwi? Nikt nie widzi nadużywania policji do uczenia moresu społeczeństwa? Z góry zaznaczam, że nie oburza mnie użycie pałki, jeśli ktoś prowokuje wyzwiskami i pluje na mundur. Tylko nie rozumiem dlaczego policja nagle rozgania demonstracje, podczas gdy bierna była przy protestach przeciwko zakazowi aborcji eugenicznej. Było to rządowi na rękę, można było usprawiedliwić zwlekanie z publikacją orzeczenia TK? Policja jest od ochrony obywateli przed złodziejami i bandytami, jest do ochrony demonstracji również tych, które są niewygodne władzy. Nie trzeba rozganiać, są kamery i zawsze można prowokatora plującego na mundur zaprosić na rozmowę i ukarać mandatem. A już urządzanie łapanek tych co maseczek nie noszą i wkraczanie do domów jest nadużyciem władzy. Mój dom, moja twierdza. I tylko nakaz sądowy może tę twierdzę zdobyć.

Dziś już wiemy, że zamykanie, ograniczanie, presje niczego nie zmieniły, wprost przeciwnie, śmiertelność nie tylko z powodu covid może przerażać.
Kompromitacją okazało się udawanie konsultacji z Radą Medyczną, w której brakuje epidemiologów. Okazało się też, że RM nie ma żadnych badań, na podstawie których udzielała rekomendacji.
Nieopatrznie wygadał się przed świętami rzecznik MZ mówiąc - „to była marchewka, a teraz będzie kij” . Komuś widocznie pomyliło się demokratyczne państwo z obozem karnym.
Przedłużanie opresji rodzi bunt i rozgoryczenie podsycane przez przeciwników rządu i agenturę wpływu. Marchewki może nie starczyć dla wszystkich, zamknąć i zamurować Polaków też się nie da. Chaos wynikający ze sprzecznych komunikatów i decyzji, gra premiera z ministrem zdrowia w dobrego i złego wujka wykorzystuje opozycja, a Zjednoczona Prawica płynie na Tytaniku i walczy z brakiem maseczki u Grzegorza Brauna na obradach Sejmu robiąc mu świetną kampanię wyborczą.
Mocno dziwiłabym się, gdyby ta sytuacja nie była wykorzystywana do budowania kolejnej partii bis za pomocą Hołowni. Wiadomo też, że nawet największa „marchewka” nie zmieni wyborców niechętnych władzy, co najwyżej napędzi inflację.
Zrażenie sobie wsi było fatalnym posunięciem, bo to najwierniejszy elektorat. Przekupienie młodzieży ustawą futerkową też nic nie dało. Młodzież dziś słucha „trenera sportowego”, bo mówi do nich ich językiem i nazywa rzeczy po imieniu.

Trucizna

To jednak tylko gorzki piołun, z tego można jeszcze wyjść zdrowym i wzmocnionym, gdyby nie pełzająca mafia, dla której rządy dobrej zmiany były śmiertelnym zagrożeniem w przypadku wyłudzania Vat.
Mafia, jaka by nie była, by przeżyć musi mieć dostęp do polityków i wymiaru sprawiedliwości. Politycy mają umożliwiać zdobywanie i pranie brudnych pieniędzy, prawnicy i sądy bronić przed nieuchronną karą.
Odwlekanie reformy sądownictwa okazać się może śmiertelną trucizną, co pokazały ciągnące się latami śledztwa bez aktów oskarżenia aż do przedawnienia, ucieczki pod ochronę immunitetu. Decyzje sądu takie jak w sprawie Nowaka pokazują słabość państwa.

Co będzie dalej? Zwycięży mafia, układy czy Polska? Ktoś wie?

_______________________________________________

Ilustracja: https://alebank.pl/covid-19-straty-gospodarki-przekroczyly-185-mld-zl-w-ciagu-pierwszego-roku-pandemii/?id=361879&catid=25926

Zapraszam do słuchania
audycja 1238 ( niedzielna)

czwartek, 4 lutego 2021

Eugenika dziś

„Trzy pokolenia imbecylów wystarczą” – powiedział sędzia Sądu Najwyższego Wirginii orzekając zgodność z ustawą sterylizacyjną nakaz sądowy sterylizacji młodej kobiety, ograniczonej umysłowo, której matka również była upośledzona.
Oburzający dziś zapewne wielu z nas wyrok i równie skandaliczne uzasadnienie miało miejsce w 1927r. i było konsekwencją zachwytu tzw. postępowych postaci nad Galtonowskim pomysłem ulepszania rodzaju ludzkiego.
W Nowym Jorku powstało Towarzystwo Galtona propagujące owe ulepszanie za pomocą sterylizacji.
W 1915r. w cztery lata po śmierci Galtona idea eugeniczna otrzymała prawne podstawy. W stanie Indiana uchwalono pierwszą ustawę o sterylizacji „zatwardziałych przestępców, idiotów, imbecylów i gwałcicieli”. Wkrótce zrobiła to większość stanów Ameryki. Dokonano około 60 tys. nakazanych przez sądy sterylizacji.

W ślad za stanami USA poszła Kanada, Szwecja, Norwegia i Szwajcaria. Zainteresowanie eugeniką rosło w wielu krajach. Pomysł taki, by usankcjonować to prawem praktycznie objął świat, w tym całą Europę, choć nie dokonywano wszędzie sterylizacji. Nie było jej również w ojczyźnie Galtona.
Także w Polsce eugenika zyskała swoich zwolenników, by wspomnieć choćby lidera polskiej eugeniki – lekarza Leona Wernica, pozytywistę, zachwyconego filozofią Spencera - Aleksandra Świętochowskiego, przyrodnika Benedykta Dybowskiego, czy polityka Ludwika Popławskiego. I nie były to rozważania czysto intelektualne. W eugenice szukano rozwiązań problemów społecznych, jak choćby likwidację nierządu, za sprawą którego rozprzestrzeniały się choroby weneryczne.

O ile zarówno Galton jak inni zwolennicy eugeniki mówili o ulepszaniu człowieka, podobnie jak robili to rolnicy z bydłem, o czym pisał Karol Darwin, o tyle nie miało to związku z rasizmem. Uważano, że można dzięki sterowaniu populacją uwolnić społeczeństwa od niektórych chorób, zwłaszcza psychicznych, patologii i przestępstw.

Eugeniczny eksperyment rasowy rozpoczął się w Niemczech.

Objął 400 tys. ludzi uznanych za dziedzicznie upośledzonych, których poddano sterylizacji. Wiele z tych osób po prostu zostało zamordowanych. Opróżniono w ten bestialski sposób szpitale psychiatryczne, ochronki, a nawet rodziny z osób upośledzonych czy kalekich.
Jednocześnie utworzono program Lebensborn ( źródło życia). Dorodne, zdrowe kobiety zapładniali członkowie SS, by otrzymać czystą rasę aryjską.
Ten nieludzki program poprzedzony został propagandą, a następnie prawem stanowionym. To komisje lekarskie orzekały, kogo należy poddać sterylizacji i w konsekwencji zamordowaniu.

Dziś każdy ma dostęp do wiedzy na temat eugeniki. Wystarczy posłużyć się wyszukiwarką w Internecie, by otrzymać szczegółową wiedzę, zarówno medyczną jak i etyczną.
Dlaczego więc sięgnęłam do tego tematu tak już wszechstronnie opracowanego?
Przez lata zdołano nam wmówić, że eugenika to pseudonauka, a nazistowski eksperyment w dziedzinie biologii ostatecznie pogrzebał tę pseudonaukę.
„Nazistowski eksperyment w dziedzinie biologii rasowej wywołał wstręt do eugeniki, który ostatecznie spowodował wstręt do tego ruchu. Genetycy odrzucili eugenikę jako pseudonaukę, zarówno ze względu na zbyt wielki nacisk kładziony przez nią na stopień dziedziczenia inteligencji i osobowości, jak i naiwne podejście do złożonych i tajemniczych sposobów prowadzących do wzajemnego oddziaływania wielu genów w celu określenia cech ludzkich” – pisze Jim Holt w książce „Idee, które zmieniły świat”.

Pozostaje więc zapytać, jak zmieniła eugenika świat?

Kilka akapitów dalej ten sam autor wyjaśnia, że wiedza o genach przez lata rozwinęła się. Dziś w okresie prenatalnym rodzice mogą się dowiedzieć o wadzie swojego dziecka, np. Zespole Downa lub chorobie Taya – Sachsa i podjąć decyzję o aborcji.
Jeśli to nie jest praktyczne zastosowanie eugeniki, to co to jest? Czym różni się aborcja od decyzji sędziego Sądu Najwyższego Wirginii, o której wspomniałam na początku? Czym różni się eugenika zastosowana przez niemieckich nazistów od eliminacji dzieci kalekich z upośledzeniem w Holandii czy w Belgii? Czy tylko humanitarnym zabijaniem w szpitalach?
Reakcja na stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności z polską konstytucją przesłanki eugenicznej w prawnym dopuszczeniu do aborcji wywołała wściekłość lewackich oddziałów szturmowych dziczy.

Grozę budzić może to, co dzieje się w szpitalach Wielkiej Brytanii. Pacjent staje się własnością szpitala. O jego życiu lub śmierci decyduje sąd. Tak, sąd, który wydaje wyroki na podstawie rozszerzonej definicji o śmierci klinicznej. Przypadek Polaka w Plymouth (plymef), zagłodzonego na śmierć odsłonił proceder przeznaczania pacjentów w śpiączce jako dawców narządów. Poza Polską i Watykanem nie było reakcji żadnej instytucji międzynarodowej. Trwa ciche przyzwolenie na podobne praktyki.

Wszyscy pamiętamy przypadek Eluany Englaro z Włoch zagłodzonej w 2009 r.
Pytałam wówczas:

Dziś umarła Eluana, skazana na śmierć głodową. Kto następny?

Notka jest jedynie w moim archiwum na blogu. Dziwnym trafem nie mogę jej znaleźć poprzez internetową wyszukiwarkę, dlatego zamieszczam ją pod notką po raz wtóry, ponieważ nadal jest aktualne postawione pytanie – Kto następny?

Te same mechanizmy działania lekarzy i sądu zostały zastosowane w obu przypadkach. W podobny też sposób uśmiercono małego Alfiego. Ale, co gorsze, podobnie zachowali się niektórzy dziennikarze informując o śmierci głodowej. Jak mantrę wszyscy zgodnie wypisywali obowiązującą formułę: „która/który była/był w stanie wegetatywnym”, co w przypadku zarówno Eluany jak i Sławomira nie było prawdą. Wydarzenia ostatnich tygodni jak i te poprzednie dotyczące Eluany i Alfiego pokazują jak eugenika w dzisiejszym świecie jest stosowana i jakimi metodami omija się prawo zakazujące aborcję eugeniczną i eutanazję.

Nie wiem czy kogoś przekonam, ale wiem jedno, że jeśli chcemy nazywać się nadal ludźmi, to musimy o tym mówić i pisać, choćby były to głosy wołających na pustyni.

_______________________________________________

Jim Holt, Idee, które zmieniły świat

Ilustracja: https://img1.dmty.pl//uploads/202009/1599838605_tsfc9b_600.jpg

Zapraszam do słuchania
audycja 1218 (czwartkowa)

__________________________________________________

Dziś umarła Eluana, skazana na śmierć głodową. Kto następny

(notka z 2009r)

Eluana Englaro nie żyje. Zagłodzono Eluanę zgodnie z prawem.

Nie umiem ani tego skomentować, ani tym bardziej zrozumieć. Nie będę więc powtarzać tego, co już powiedziano, napisano, wykrzyczano. Cóż można więcej powiedzieć, napisać wykrzyczeć ponadto?!

Na pasku najświeższych wiadomości www.dziennik.pl. przeczytałam, że Eluana została odłączona od aparatury podtrzymującej życie przez 17 lat. Widać prawda o wydaniu wyroku na śmierć głodową niepełnosprawną kobietę była zbyt okrutna nawet dla szukających sensacji dziennikarzy. Nie umiem bowiem sobie inaczej wytłumaczyć tego kłamstwa. Eluana nie była przypięta do „maszynerii podtrzymującej życie”. Eluana tak jak każdy spała i budziła się, nie miała odleżyn, bo mogła siedzieć. Eluana tym różniła się od pełnosprawnych dziennikarzy, którzy posłużyli się kłamstwem w komunikacie o jej śmierci, że pokarm przyjmowała za pomocą sondy. Jeśli sonda jest „maszynerią podtrzymującą życie”, to wkrótce do sądów trafią pozwy o pozwolenia na zaprzestanie podawania pokarmu dzieciom karmionym od urodzenia pozajelitowo. Być może powołując się na kazus Eluany już wkrótce prawo do wody i chleba będą mieli tylko ci, którzy w chorobie Alzheimera odróżnią chleb od kamienia, wodę od mleka i nie trzeba będzie ich karmić łyżeczką. Być może, być może…

Cieszę się, że jestem stara i może uda mi się mimo choroby umrzeć godnie przed wszystkimi tymi „być może”. Już dziś jednak współczuję moim wnukom, bo „być może” ktoś skaże ich na taką właśnie „litościwą” śmierć głodową w majestacie prawa.
Nie założę się bynajmniej o to, że taka śmierć nie spotka kłamiących dla „estetyki” dziennikarzy. Tego oczywiście nikomu nie życzę, dlatego winnam im specjalną dedykację ku przestrodze.

Oto fragment książki, którą powinni znać, ba, czytać ją do poduszki każdego wieczoru, gdy przyjdzie im kiedykolwiek ochota na produkowanie kłamstw w imię obłędnej idei decydowania, kto ma prawo żyć, a kto jest już tylko bezużyteczną i kosztowną „rośliną”.

W podsumowaniu refleksji na marginesie procesu Eichmanna Hannah Arendt napisała:
„Dobrze znany jest fakt, że Hitler rozpoczął akcję masowych mordów od przyznania „śmierci z łaski” „nieuleczalnie chorym”, ostatnim zaś etapem swych planów eksterminacyjnych zamierzał uczynić likwidację Niemców „z uszkodzeniami genetycznymi” (osoby cierpiące na choroby serca i płuc). Zresztą poza wszystkim jest rzeczą oczywistą, że zabójstwami tego rodzaju można objąć jakąkolwiek grupę ludzi, co oznacza, że zasada doboru zależy wyłącznie od przygodnych okoliczności. Łatwo sobie wyobrazić, że w zautomatyzowanej ekonomice nieodległej przyszłości ludzie mogą ulec pokusie zgładzenia wszystkich osób, których iloraz inteligencji plasuje się poniżej pewnego poziomu”. ( Hannah Arendt, Eichmann w Jerozolimie”, s.374)

Tak, „zło jest banalne”, wystarczy je tylko ubrać w odpowiednią argumentację, ustanowić odpowiednie prawo, cierpliwie oswajać z nim społeczeństwa odpowiednio dobranym słownictwem i malutkimi kłamstwami.
Dziś umarła Eluana, skazana na śmierć głodową. Kto następny?

niedziela, 24 stycznia 2021

Jak niszczyć Trybunał Konstytucyjny

Jak niszczyć Trybunał Konstytucyjny i podać na tacy przepis dla opozycji?

Do tej pory w konflikcie z polskim Sądem Najwyższym, Komisją Europejską i Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej powoływaliśmy się na polską konstytucję i jedyny organ mający prawo do orzekania, co jest zgodne z nią, tj. Trybunał Konstytucyjny.
Dziś partia, która w nazwie ma prawo i sprawiedliwość pokazuje nam figę. Pokazuje, jak można ominąć prawo i orzeczenia TK, które odpowiada rządzącym.

Art. 190. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego /Dz.U.1997.78.483 - Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r./ mówi jasno:
1. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.
2. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach wymienionych w art. 188 właściwość Trybunału Konstytucyjnego podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony. Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski".

Po ogłoszeniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie niezgodności z konstytucją prawa do aborcji dzieci z podejrzeniem nieuleczalnej choroby czy kalectwa zapanowała ze strony obrońców życia radość, bo ustne uzasadnienie wyroku sędziego sprawozdawcy jasno pokazywało, że nie do prawa stanowionego należy decyzja o życiu i śmierci dziecka poczętego. Mało tego, jest ono również niezgodne z prawem międzynarodowym.
Na stronie TK pojawiło się rozporządzenie Prezes TK Julii Przyłębskiej o przekazaniu orzeczenia do niezwłocznej publikacji. W przestrzeni medialnej pojawiła się też informacja, że rząd powinien zrobić to w przeciągu siedmiu dni.

Negatywnej reakcji prezydenta Andrzeja Dudy nikt się nie spodziewał. Za to do treści wyroku TK najwyraźniej było przygotowane Porozumienie z Jarosławem Gowinem na czele.
Był już nawet gotowy projekt legislacyjny, który pozwoliłby na ominięcie orzeczenia.
Prezydent najpierw wysłał do Polaków z komunikatem swego doradcę, córkę Kingę, by przekonała nas, że kobieta powinna mieć prawo wyboru (młoda, ambitna prawniczka nie zauważyła, że TK nie pozbawił kobiet wyboru między własnym życiem a życiem dziecka w sytuacji zagrożenia. Ta przesłanka nadal pozostanie w prawie).
Potem nasz prezydent zabawił się w posłańca i projekt Gowina przedstawił jako przygotowany w przez Kancelarię Prezydenta.
Zdał sobie chyba jednak sprawę, że drogo go to będzie kosztowało w politycznej karierze po zakończeniu kadencji i dziś już nawołuje do publikacji orzeczenia.

A jak zachował się premier Mateusz Morawicki?
Wygłosił płomienną mowę, z której wynikało, że przyjmuje orzeczenie, a Rządowe Centrum Legislacji wkrótce je opublikuje.
Kiedy publikacja nie następowała, a opinia społeczna nalegała, zapowiedział, że zrobi to, jak tylko Trybunał Konstytucyjny prześle uzasadnienia wyroku.
W tej sytuacji Prezes TK miała możliwość udzielenia tylko jednej odpowiedzi premierowi. Proszę nie wciągać TK do polityki rządu. Żadne prawo nie wiąże publikację orzeczenia z koniecznością otrzymania pisemnych uzasadnień wyroku.
Co robi Pani prezes?
A no tłumaczy się, że uzasadnień nie ma, bo sędziowie, zgłaszający zdanie odrębne, do tej pory ich nie przesłali. W ten oto sposób TK został wciągnięty w grę polityczną rządu.
Jak długo będzie prowadzona ta gra? Ach, to nam już min. Michał Dworczyk dobitnie wyjaśnił w rozmowie z red. Mazurkiem w RFM.
Zapytany o znaczenie słowa „niezwłocznie” stwierdził, że oznacza to tak szybko, jak to możliwe. A dlaczego trwa to już 3 miesiące? A no, tłumaczył to emocjami i protestami.
(W tym miejscu złośliwie warto by zapytać, kto w Polsce rządzi; Lempart, feministki, importowana z Niemiec antifa, opozycja czy Zjednoczona Prawica?)
Ponowne odwołanie się też w rozmowie do braku pisemnych uzasadnień wyroku budziłoby politowanie, gdyby nie fakt kolejnego wsparcia, choć już nie tak jednoznacznego jak do tej pory, za to pełnego dezinformacji, ze strony TK.
Trybunał Konstytucyjny przekazał, że uzasadnienie wyroku ws. aborcji będzie opublikowane wraz z uzasadnieniami zgłoszonych zdań odrębnych. Jak dodał, niektórzy sędziowie nie wysłali jeszcze takich wyjaśnień. Zdaniem TK, taki tryb postępowania regulują "przepisy prawa" – podaje Polsat news.
Niemal w tym samym czasie w Naszym Dzienniku czytamy komunikat samego TK:
„Wobec pojawiających się w przestrzeni publicznej nieprawdziwych informacji dotyczących ogłoszenia uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 22 października 2020 r. w sprawie K 1/20 Biuro Prasowe TK wyjaśnia, że zdania odrębne do wyroku zgłosili Sędzia Leon Kieres i Sędzia Piotr Pszczółkowski. Zarówno STK Leon Kieres, jak i STK Piotr Pszczółkowski złożyli już pisemne uzasadnienia swoich zdań odrębnych”. (Sobota-Niedziela, 23-24 stycznia 2021, Nr 18 (6980)
O co w tym wszystkim chodzi?
Raczej nie powinniśmy mieć złudzeń, gdy do całej tej gry na zwłokę dodamy zdecydowaną opinię w sprawie „kompromisu aborcyjnego” prezydenta Lecha Kaczyńskiego, do którego tak skwapliwie odwołuje się przy różnych okazjach prezydent Andrzej Duda przypominając, że prof. Lech Kaczyński był zwolennikiem kompromisu aborcyjnego.
„Jeśli chodzi o sprawy związane z aborcją, to uważam, że osiągnięty 15 czy 14 lat temu kompromis jest kompromisem, którego nie wolno naruszać. Powtarzam, nie wolno naruszać!” – powiedział prezydent Lech Kaczyński zastrzegając, że mówi to jako prezydent a nie w imieniu jakiejkolwiek partii.

Udawanie niektórych polityków i publicystów, że ten „kompromis” nie ma nic wspólnego z aborcją eugeniczną czy zasłanianie się protestami zdziczałych lewackich bojówek jest zwykłą polityczną hipokryzją, bo Polacy doskonale pamiętają jeszcze kampanię wyborczą i słowa Jarosława Kaczyńskiego czy Andrzeja Dudy o obronie życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
W czasie politycznej gry na zwłokę i liczenie na zmęczenie społeczeństwa „270 dzieci, w tym 105 podejrzewanych o zespół Downa, zginęło z powodu nieopublikowania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej”.(cytuję za Naszym Dziennikiem)

Jest jednak przy tym wszystkim jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, który rujnuje powagę Trybunału Konstytucyjnego. Gra na zwłokę, którą podjął premier, zapewne przy aprobacie prezesa Jarosława Kaczyńskiego, pokazuje ścieżkę, jaką będzie mogła przyjąć opozycja, gdy dojdzie do władzy wobec orzeczeń niewygodnych.
Rujnowanie tak kruchej niezależności od gremiów międzynarodowych prawa polskiego, polskiej konstytucji, będzie nas drogo kosztowało w niedalekiej przyszłości, jeśli dalej rząd z cichym ułatwianiem ze strony samego TK, będzie brnął w grę na zwłokę. To skandaliczny i niebezpieczny precedens.

_______________________________________________

Ilustracja:https://gazetalekarska.pl/wp-content/uploads/2020/10/Stanowisko-Prezydium-NRL-w-sprawie-wyroku-Trybunalu-Konstytucyjnego-768x510.jpg

cytaty:

Wyrok TK ws. aborcji. Wyjaśniono, kiedy nastąpi publikacja uzasadnienia

Jaka była opinia Lecha Kaczyńskiego na temat kompromisu aborcyjnego?

Nasz Dziennik (Sobota-Niedziela, 23-24 stycznia 2021, Nr 18 (6980)

Zapraszam do słuchania
audycja 1215 (niedzielna)