poniedziałek, 20 października 2008

Ciszej nad mogiłą ks. Jerzego Popiełuszki!

Ks. Jerzy Popiełuszko miał odwagę domagać się prawdy.
„Aby pozostać człowiekiem wolnym duchowo, trzeba żyć w prawdzie. Życie w prawdzie to dawanie świadectwa na zewnątrz, to przyznawanie się do niej i upominanie się o nią w każdej sytuacji. Prawda jest niezmienna. Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą. Nie tym polega w zasadzie nasza niewola, że poddajemy się panowaniu kłamstwa, że go nie demaskujemy i nie protestujemy przeciw niemu na co dzień. Nie prostujemy go, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy".
Każdy z nas może w tym miejscu powiedzieć - Święte słowa.
Tak dalece święte, że w rocznicę Jego śmierci gotowiśmy w imię tej prawdy oczy sobie powybijać i zakrzyczeć nawet prawdę. Z pasją szukamy prawdziwych sprawców zbrodni, snujemy przypuszczenia, łączymy fakty i zdarzenia. A z tych zestawień czarno na białym widać, że na ławie oskarżonych nie zasiedli najważniejsi - decydenci.
Trzeba nam koniecznie ich odnaleźć i osądzić, jesteśmy to winni ks. Jerzemu. Kto to ma zrobić; dziennikarze, blogerzy, historycy, a może prowadzący proces beatyfikacyjny? 
Każdy ślad, każdy najmniejszy dokument może nam prawdę przybliżyć. Prawda jest nam potrzebna, bo słowa ks. Jerzego są wciąż aktualne. Ulegamy zniewoleniu, gdy nie prostujemy kłamstw, milczymy lub udajemy, że w nie wierzymy.

Nie wolno nam więc wierzyć, ani ufać tym, którzy już osądzili sprawców i wypuścili ich na wolność.
Dociekać prawdy nie znaczy jednak opierać się na tezach wymyślonych, podsuwanych przez anonimy naszego życia publicznego. Wierność prawdzie to fakty. By je zebrać, opisać i uznać za wiarygodne trzeba determinacji, uporu i obiektywizmu. To zadanie dla IPN i historyków, pomóc mogą ci, którzy mają dostęp do archiwów.
Piszę o tym, bo krew mnie zalewa, kiedy od kilku dni przewalają się przez prasę i blogi sensacyjne odkrycia i jedyne prawdy.
 Ciszej, Panowie nad mogiłą ks. Jerzego Popiełuszki, bo w tym ferworze dociekania esbecy gotowi są nam przysłonić wszystko, co ma nam do powiedzenia ks. Jerzy  zza grobu.  Chcemy tego jeszcze słuchać? Czy może już jest tak jak z „Solidarnością". Było pięknie, solidarnie, ale się zmyło. Nie ma już ani związków solidarnych, ani idei solidarności. Nierealna, utopijna, nie przystająca do naszych czasów?
Jeśli tak to i słowa ks. Jerzego do lamusa też odłóżmy. Po co mamy się dołować czytając:
(...) W dużej mierze sami jesteśmy winni naszemu zniewoleniu, gdy ze strachu albo dla wygodnictwa akceptujemy zło, a nawet głosujemy na mechanizm jego działania. Jeśli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania złą, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować, bo my sami stajemy się jego twórcami i pomagamy je zalegalizować.
Egzamin z męstwa zdali robotnicy w sierpniu 1980 roku, a wielu z nich zdaje go nadal.
Okazali męstwo uczniowie szkoły w Miętnem, którzy odważnie stanęli w obronie krzyża Chrystusowego.
Egzamin z męstwa zdali w ostatnim czasie nasi więzieni bracia, którzy nie wybrali wolności za cenę zdrady swoich i naszych ideałów.
Niech na koniec będzie nam ostrzeżeniem świadomość, że naród ginie, gdy brak mu męstwa, gdy oszukuje siebie, mówiąc, że jest dobrze, gdy jest źle, gdy zadowala się tylko półprawdami.
Niech na co dzień towarzyszy nam świadomość, że żądając prawdy od innych, sami musimy żyć prawdą. Żądając sprawiedliwości, sami musimy być sprawiedliwi. Żądając odwagi i męstwa, sami musimy być na co dzień mężni i odważni".


Jeśli pamięć o Kapelanie hutników przetrwa, to na pewno nie będzie to zasługą wrzeszczących nad Jego mogiłą, ale między innymi nauczycieli i uczniów maleńkiej wiejskiej szkoły pod Bartoszycami.
Zajrzyjcie, proszę, na stronę tej szkoły, a może dowiecie się, jak wychowuje się w prawdzie i do szukania prawdy.
Losy ks. Jerzego z tą szkołą splotły się raz na zawsze. Kleryk Jerzy budował ją w 1966 wraz z innymi przyszłymi duchownymi, którym komunistyczna władza chciała zohydzić drogę powołania.
Jestem spokojna o prawdę Jego nauczania. Uczniowie szkoły w Rodnowie poniosą w życie jego przesłanie „Zło dobrem zwyciężaj". A dobrem niewątpliwym dla tego środowiska była sobotnia uroczystość poświęcenia sztandaru Szkoły Podstawowej im. Ks. Jerzego Popiełuszki, przed którym przyklęknęła dyrektorka, pokłonili się rodzice i uczniowie. Dobrem niewątpliwym było zjednoczenie się  nauczycieli, uczniów, wójta, radnych, sołtysa, proboszcza i mieszkańców wsi we wspólnym działaniu.
To wspólne budowanie dobra widać na każdym kroku; kościół, szkoła i dom kultury są ośrodkiem życia jej mieszkańców, a nie kolejny pub czy knajpa. Kiedy jest się w takich miejscowościach można uwierzyć, że Polska jest i będzie. Nie zniszczą jej kłótnie na górze, ani reformy oświaty ograniczające wychowanie patriotyczne, manipulowanie przy lekturach i programie nauczania historii. Na peryferiach Polski żyją, pracują i tworzą historię ojczyzny, poprzez przygotowywanie  młodych ludzi do sprostania wyzwaniom czasów na trwałych fundamentach, zwykli nauczyciele i zakochani w swojej małej ojczyźnie mieszkańcy Rodnowa.
Uciszcie się więc, panowie, nie wrzeszczcie nad mogiłą ks, Jerzego Popiełuszki, że odkryliście prawdę, bo to nie wy ją odkrywacie. Jak się uciszycie i otworzycie szeroko oczy, to może zauważycie, że Polska jest tam, w Rodnowie i tam żyje ks. Jerzy.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza