środa, 12 listopada 2008

Dziś wszystko jest możliwe?

Kiedy zbliżają się urodziny Lecha Wałęsy, dziennikarze mają swoje pięć minut. Nie ma gazety, nie ma informacji telewizyjnych bez relacji, kto został zaproszony, jak się bawił i jak miło czas spędził.
Nie to co Gala u Prezydenta Rzeczpospolitej z okazji Święta Niepodległości. Tu media głównie skupiły się na tym, kogo nie było i dlaczego. A jeśli już relacja, to najwiarygodniejsza - z ust Kwaśniewskiego, inni znamienici goście wywiadu widać nie udzielali.
W „ministerstwach propagandy" ustalono obowiązującą interpretację. Wymiana ciosów trwa od rana. Chlebowski - „Z prezydenckiego balu zrobiła się wiejska potańcówka."  Joachim Brudziński w odpowiedzi bardzo żałuje,  „że w politologii nie ma terminu wiejski głupek", bo na pewno poseł PO na taki tytuł zasługuje.
A w ogóle Maryla i Rynkowski całkiem kiepsko śpiewali prezydentowi. Co do tego, że kiepsko, całkowicie się zgadzam, ale że był to śpiew dla prezydenta, to już czysty zabieg pomniejszania znaczenia uroczystości. Ale też się temu specjalnie nie dziwię, bo niby dlaczego "Der Dziennik" miałby promować polskie Święto Niepodległości.
 Jeśli już gazeta stawiała sobie jakiś cel, to z pewnością była to potrzeba  zatarcia śladu po wizycie Angeli Merkel. Tego chyba  Tusk pięknie witającej się z warszawiakami  Angeli nie wybaczy.  Nawet po części została już ukarana. Zamiast wywiadu z panią kanclerz oraz  pytań o jej wrażenia  i refleksje, czytamy o różnych ciekawostkach, które spychają na margines tę wizytę. Oto znacznie ważniejszy od wrażeń  gości i kuluarowych rozmów okazał się news na temat tego, jak czule Lech Kaczyński zwraca się do żony.

Taak, taka opowieść na pewno ma szansę na rozważania przy biurowej porannej kawie Polek i Polaków.
Dla wzmocnienia  wagi informacji  „Dziennik" poprosił nawet o opinię eksperta http://www.dziennik.pl/opinie/article264239/Mistewicz_Prezydent_jest_szarmancki.html
Na wszelki wypadek, gdyby ktoś zbyt poważnie podszedł do tematu i w dyskusji przy tejże kawie próbował wykazać, że prezydent zyskał w jego oczach, a do tego jeszcze próbował podeprzeć się opinią specjalisty od marketingu politycznego, przygotowano zimny prysznic.
 Zamieszczony w opinii  link prowadzi do poprzednich informacji, w tym wersji dźwiękowej. A kiedy już ją wysłuchamy i zamkniemy, wtedy mamy możliwość obejrzenia niezwykle „dowcipnego" zdjęcia
 Są sytuacje, w których każde zachowanie jest niefortunne. Przemilczeć, nie pisać, nie podawać linka i tym sposobem nie robić reklamy? Oznaczałoby to jednak, że jest nam wszystko jedno, a dzięki naszemu milczeniu granica narracji politycznej znowu może się przesunąć na dowolnie wybrane przez propagandę miejsce.
A że to jest  miejsce Goebbelsa i podlega ściganiu z urzędu, to już całkiem inny problem, którym jak widać www.patrz.pl wcale się nie przejmuje.
Nie jestem ani dziennikarzem, ani specjalistą PR, nie muszę więc martwić się o to, jak odebrana będzie moja reakcja.  A ta jest jednoznaczna; w normalnym kraju takim „żartem" zająłby się prokurator!
Nie mam jednak pewności czy będzie miał na to czas, bo właśnie dziennikarze, mocno wyczuleni na rasistowskie treści, wzięli w obronę Murzynka Bambo, któremu nie podoba się własny kolor skóry i chciałby, aby Pan Bóg dzięki modlitwie nieco ją rozjaśnił.
Mam też  dziwne przeczucie, że narracja przy porannej kawie nie będzie dotyczyła ani czułych słówek prezydenta do żony, ani skandalicznego zdjęcia, które przecież pałęta się bezkarnie  po Internecie już od czasu wściekłej nagonki na PiS w poprzedniej kadencji i jakoś dziennikarzom wyczulonym na rasistowskie treści  nie przeszkadza.
Myślę sobie, być może naiwnie, że znacznie ważniejszą okaże się informacja dotycząca  znacznych podwyżek cen energii i przyszłość emerytur pomostowych.
A swoją drogą, bardzo ciekawi mnie, jak premier pozbędzie się robotników  „Solidarności 80" ze swego biura. Nie mogę się już wprost doczekać dziennikarskich komentarzy na ten temat. Czy  pisać będą w podobnym tonie jak wtedy, gdy pielęgniarki koczowały w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego?
A  Jola Kwaśniewska, czy z różą w dłoniach wybierze się do protestujących związkowców?

A może, gdy ja się tu głowię nad przewodnim tematem narracji Polaków, Ministerstwo Propagandy Tuska szykuje nam już całkiem nowe, jeszcze ciekawsze wiadomości i zdjęcia?
Dziś wszystko jest możliwe i nic już nie jest w stanie nas zaskoczyć?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza