czwartek, 5 marca 2009

Dlaczego politykom nie przeszkadza ukraiński nacjonalizm


Nieporozumienie między Free Your Mind a Tomaszem Siemieńskim wynikające z odczytania jednego małego fragmentu blogerskiego tekstu
http://zfrancjiofrancji.salon24.pl/390224.html
wywołało burzę. Nie chcę bawić się w rozjemcę, bo panowie doskonale poradzą sobie beze mnie.

Ów nieszczęsny fragment:

„Oto zwolenicy tarczy antyrakietowej mogą liczyć już chyba tylko na Rosję. /…/
Tarcza zaś ma jeszcze jakąkolwiek szansę na powstanie, jeśli Rosja odrzuci propozycję Waszyngtonu.

A więc Rosja może jeszcze uratować tarczę, którą wielu ludzi postrzega jako de facto broń przeciwko Rosji. Podejrzewam, że najbardziej antyrosyjska część polskiej klasy politycznej śle teraz potajemne błagania do Moskwy:”
…, który praktycznie składa się na całą notkę może nie wywołałby takich kontrowersji, gdyby nie końcówka: „bądź Rosjo nieprzejednana, bądź sroga i rób groźne miny, bo taką właśnie brzydką Rosję lubimy, takiej właśnie okropnej Rosji potrzebujemy...”

http://zfrancjiofrancji.salon24.pl/389958.html

To ostatnie zdanie, niech mi Pana Tomasz wybaczy, można zrozumieć jako kpinę z polityków będących zwolennikami tarczy, a których koronnym argumentem jest postawa Rosji. Brzmi ono tak, jakby obawy przed Rosją były tylko wyimaginowanym pretekstem do forsowania powstania tarczy. Nic innego tylko taka polska fobia. I nie da się tego wrażenia zamazać, choćby nie wiem jak autor się starał.
A we mnie ten konflikt interpretacyjny wzbudził i inne skojarzenia, również oparte na paradoksie.

Pomyślałam sobie o politycznym wykorzystywaniu ludobójstwa na Kresach do bieżącej polityki wewnętrznej i międzynarodowej.
Tak się składa, że opinia większości Polaków w sprawie UPA i Stefana Bandery czy Szuchewycza zbiega się z oceną Rosji i mieszkańców Wschodniej Ukrainy.
Właśnie dziś we Lwowie odbywają się uroczystości odsłonięcia pomnika zbrodniarza.

„Pomnik dla zbrodniarza
W dzielnicy Lwowa - Biłohorszcza, jutro ma zostać uroczyście odsłonięty pomnik naczelnego dowódcy UPA Romana Szuchewycza - powiadomił deputowany do Rady Miejskiej Lwowa (RML) Jurij Kużeliuk. W uroczystościach wezmą udział deputowani RML, przedstawiciele Braterstwa UPA i młodzieżowej organizacji Płast. Organizatorzy oczekują licznej delegacji polityków ukraińskich z Kijowa. Autorem pomnika jest rzeźbiarz Jarosław Skakun. Tego samego dnia zostanie oddane po dwuletniej renowacji muzeum Romana Szuchewycza w dzielnicy Biłohorszcza. Remont wykonano na koszt podatników lwowskich. Roman Szuchewycz jako dowódca UPA jest odpowiedzialny za ludobójstwo na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

ETL”
Doniósł wczoraj „Nasz Dziennik”. http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=sw&dat=20090304&id=sw99.txt

Czy ktoś protestuje? Ambasador, Kancelaria Prezydenta, pan Bartoszewski, tak uczulony na zafałszowywanie historii, jak lew walczący o prawdę II wojny światowej, może R. Sikorski, a może ambasador Izraela, przecież z rąk banderowców ginęli nie tylko Polacy?
Dlaczego nikt nie protestuje? Tak sobie myślę, że to ten sam paradoks, o którym pisze Tomasz Siemieński.

Czy można protestować, skoro protestują Rosjanie i członkowie Ukraińskiej Partii Regionów? Kogo należy wesprzeć politycznie nawet za cenę przemilczenia zbrodni; Wiktora Juszczenko budującego Ukrainę na micie rzeźników nacjonalistycznych czy Wadima Kolesnikowa i Partię Regionów domagającą się ustawy "O zakazie rehabilitacji i heroizacji faszystowskich kolaboracjonistów 1933-1945"?
http://www.rosbalt.ru/2009/01/30/614323.html

Czy gdyby stawiano pomnik Hitlera, też byłoby cicho, bo Rosji pomnik się nie spodobał?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza