środa, 4 listopada 2009

Polaków ucieczka od wolności


 Raz po raz polską opinię publiczną prowokują zagraniczne media. Lista gazet używających określenia „Polish death concentration camps" (polskie obozy koncentracyjne) robi się coraz dłuższa; New York Times, The Guardian, The Australia.
Kiepskim „żartem”,  który szczególnie powinien boleć, wydają się takie sformułowania w niemieckiej prasie.
"Der Spigel”, "Bild", "Der Tagesspigel, "Stern", "Focus”, „Die Welt”…by wymienić tylko niektóre z nich.
 
Jeśli dołączymy do tego amerykańskie najważniejsze stacje telewizyjne ABC News CBS News, które użyły zwrotów "Sobibór – Polish Nazi death camp" i "Poland's Treblinka death camp" czy choćby portal internetowy niemieckiej telewizji NTV – to nie możemy faktów tych już tłumaczyć nieuctwem dziennikarzy czy niefortunnym przejęzyczeniem.
 
Nazi Polandnie nie zabrakło w hiszpańskiej „Publico”, ani w izraelskim dzienniku "Haaretz". Polskie obozy – to termin użyty również przez Centrum Szymona Wiesenthala. A my  wciąż problem ten bagatelizujemy. Bagatelizują go również ci, którzy za ochronę polskich dóbr i dobrego imienia Polaków biorą na placówkach dyplomatycznych ciężkie pieniądze. Dodajmy; nasze pieniądze.
 
Kiedy Żydzi i państwo Izrael reaguje na choćby najmniejszy, prawdziwy czy domniemany przejaw antysemityzmu, nasze władze ograniczają się do żądań sprostowania i to nie zawsze.
 
Czy tym razem będzie inaczej?
"<> – tak o hitlerowskim obozie Auschwitz napisał włoski dziennik „La Repubblica” w relacji z wizyty na terenie obozu grupy ponad 200 studentów z Rzymu wraz z burmistrzem Giannim Alemanno" doniósł „Wprost” na stronie internetowej. Nie był to bynajmniej news, skoro wielu z nas dowiedziało się o tym z blogu „memento morii” Michała Tyrpy.  Zdążyliśmy się już przyzwyczaić?A czy kiedykolwiek nasze reakcje były inne?
 
Zeźlony bierną postawą Polaków Rafał Ziemkiewicz napisał to, co dla nas powinno być oczywiste.
„Nie liczmy, że ktoś na świecie zada sobie za nas trud wojowania z fałszywym stereotypem, /…/ Świat powie: sami Polacy, ci światlejsi (światlejszych poznaje się na świecie po tym, że się odcinają i deklarują wstyd za polski antysemityzm, ciasny katolicyzm i konserwatywnego papieża) o tym mówią, a poza tym, skoro wszyscy o Polakach tak piszą i ci nigdy nie zaprotestowali, nigdy nie wytoczyli procesu, to najlepszy dowód, że to wszystko prawda”.
 
Na tej samej internetowej stronie odnajduję informację o tym, że Polak ze Świnoujścia pozwał „Die Welt”  za sformułowanie tej gazety “polski obóz koncentracyjny Majdanek”.
Czy tylko 43-letniego Zbigniewa Osewskiego dotykają sformułowania naruszające dobre imię Polaków w świecie i umacniające kłamstwa o „polskich obozach”?
 
Nieodmiennie reaguje na nie publicysta Michała Tyrpa i Jego Fundacja Paradis Judaeorum http://mementomori.salon24.pl/134338,polski-oboz-koncentracyjny-znow-w-europejskiej-prasie
W liście do Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnika Rzeczypospolitej Polskiej w Rzymie domaga się „ zdecydowanej akcji prawnej przeciwko autorom aktu zniesławienia dobrego imienia Polski - redaktorom i wydawcy dziennika "La Repubblica".
 
Tym razem nie potrafiłam dodać otuchy Panu Michałowi w Jego zdecydowanej wojnie, jaką wydała Fundacja szkalowaniu Polaków. Prędzej zrobią z Pana czy ze mnie oszołoma,  niż będzie jakakolwiek reakcja na ten list. Smutne. Widać nie wszystkich Polaków to obraża. – napisałam w komentarzu.
 
A no, widać nie wszystkich. Więcej szczęścia mają Niemcy, którzy dochodzą swoich majątków przed polskimi sądami. Tu o ich sprawy wojują z determinacją polscy (sic!) adwokaci.
 
Michał Tyrpa robi swoje. Doskonale wie, że postać Witolda Pileckiego mogłaby wiele krzywdzących stereotypów o Polakach wyprostować. Zamknąć też usta tym, którzy na tragedii Holokaustu próbują zbijać kapitał nie tylko polityczny. Wiedzą o tym wszyscy, którzy nie wahali się podpisać w tej sprawie petycję do polskich eurodeputowanych.
 
Ale przecież nie wystarczy popularyzować wiedzę i dobijać się w zniewolonych mózgach europosłów prawdy o polskiej racji stanu w uznaniu przez Europę Rotmistrza za bohatera II wojny światowej.  Polakom zwyczajnie potrzebna jest ochrona prawna dóbr osobistych. Nic tak nie wychowuje jak kieszeń. Tymczasem kolejne gazety śmieją się nam w nos.
 
Żaden Polak nie poczuł się obrażony „polskimi obozami koncentracyjnymi” oprócz Zbigniewa Osewskiego? Żadna kancelaria adwokacka nie chce pomóc w sformułowaniu pozwu i pokierowaniu sprawą w kolejnych przypadkach arogancji zachodnich mediów?!Aż tak uciekliśmy od wolności, że nic nie jest nas w stanie obudzić, nawet pieniądze ?! O dumie narodowej i patriotyzmie boję się już nawet wspominać.
 
W mroczny czas  II wojny światowej  Erich Fromm napisał:
„Mimo pozorów optymizmu i inicjatywy, człowiek współczesny przepojony jest głębokim uczuciem niemocy, która sprawia, że martwym wzrokiem wpatruje się w zbliżającą się katastrofę, jak gdyby był tknięty paraliżem”.
 
Tak widział człowieka współczesnego psycholog amerykański pochodzenia niemieckiego w 1941 r. Wydaje się, że niewiele od tamtego czasu się zmieniło. A powtórka z historii nie jest wcale wykluczona. Odradzający się faszyzm, rasizm  i ciągoty młodych ludzi do idola Che może być dowodem, że niczego nie nauczyła zachodnią cywilizację ani rewolucja październikowa i komunizm zaprowadzany na bagnetach Armii Czerwonej, ani I, ani II wojna światowa. Niczego nie nauczyli się też Polacy.
 
„Martwy wzrok i społeczny paraliż” dręczy również nas i sprawia, że zatraciliśmy jako naród nawet instynkt samozachowawczy.
Może i ucieczka od wolności to wygodny sposób na życie, ale czy bezpieczny?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza