czwartek, 10 września 2009

Komu medal Czerwonej Gwiazdy


Julia Timoszenko przyjechała jako premier niepodległego państwa na Westerplatte. Wygłosiła tam przemówienie i wyjechała... na spotkanie Muammarem al-Kaddafim ignorując naszego premiera. I tu zaczynają się dyplomatyczne schody, bo takiego zachowania już nie można zlekceważyć. A fiasko polityki wschodniej wyszło niczym słoma z dziurawych butów.
Na temat dyplomatycznych zgrzytów i strategii wobec Ukrainy wypowiedział się wczorajJerzy Marek Nowakowski w „Rozmowie dnia” z Igorem Janke.
 
Mocno zaskoczona jestem brutalną szczerością wypowiedzi, bo tego się nie spodziewałam. Miło wreszcie usłyszeć, że dość ukraińskich bajek w dyplomatycznym języku. Moje zaskoczenie wynika również i z tego, że już nie ma mowy o włączeniu Ukrainy do struktur NATO czy UE. Tu dążenia te zastąpiono enigmatycznym przeciąganiem Ukrainy na Zachód.  
 
Gdzie tam mamie Katarzynie do rozumienia wszystkich niuansów języka dyplomacji. Wysłuchałam rozmowy kilka razy, by niczego nie przeoczyć.
 
I nie przeoczyłam. A wszystko dlatego, że cierpliwie wysłuchałam do końca.
Wiem już wszystko, wiem na pewno, że kiepskie stosunki z Ukrainą to nie fiasko polityki Sikorskiego, premiera czy nawet prezydenta. Wiem już na pewno, że premier Ukrainy brzydko zlekceważyła naszego premiera, ( O zgrozo! Nie prezydenta!)
 
A wszystkiemu winien znowu ks. Tadeusz  Isakowicz – Zaleski.
Brawo!!! Czego nie może Donald Tusk i Sikorski, czego nie dokonał Lech Kaczyński, czego nie osiągnięto przez 18 lat, potrafi ks. Tadeusz.
 
Tak mnie przytkało z wrażenia, że nie mam już nawet odpowiednich słów, by nazwać niedwuznaczną sugestię dyrektora Centrum Wschodniego co do suflerów działalności księdza.
 
Noo, jasne jak słońce, to przecież ks. Isakowicz – Zaleski uczynił z Bandery i nacjonalizmu ukraińskiego ośrodek walki o niepodległość Ukrainy. To ksiądz Tadeusz dopuścił, by obchody ludobójstwa na Wołyniu mógł w sposób brutalny i nieodpowiedzialny torpedować poseł Sycz i jemu podobni.
 
To on zmobilizował Kresowiaków do tych nieodpowiedzialnych obchodów i on uczynił je elementem kampanii wyborczej PSL.
 
To on finansuje, a nie rząd, swymi dotacjami „Nasze Słowo” zakłamujące historię i szczujące Ukraińców na Polaków.
 
To ksiądz jest winien kiepskim relacjom polsko – ukraińskim, bo nie propagował pisane na Czerskiej usprawiedliwienia dla rzeźników – wyznawców Doncowa i nie umiał się pogodzić z pomnikami bandziorów na polskiej ziemi ani odznaczeniami dla Juszczenki.
 
Może, gdyby zamiast przemycanych insygniów UPA w plecakach młodzieży z Kanady dostarczano chleb , mąkę czy buty  na wynędzniałej od biedy i korupcji Ukrainie, mielibyśmy jakieś efekty tej, pożal się Boże, polityki. I dziś premier Timoszenko zamiast uciekać na spotkanie z Kadafim, gościłaby dłużej w Gdańsku dziękowała za pomoc, jakiej udzieliła Ukrainie Polska i UE. Wszystko to mogłoby się wydarzyć, gdyby nie paskuda w sutannie, mielibyśmy raj na wschodzie i zachodzie Ukrainy.
 
Tak słuchałam tego, słuchałam i mam pretensje do Igora Janke, że przerwał ów interesujący wywód i nieco naprostował diagnozę dyrektora, przytomnie zwracając uwagę, że to nie ks. Tadeusz jest ministrem spraw zagranicznych. Gdyby nie to, może jeszcze czegoś interesującego dowiedzielibyśmy się o kulisach polityki zagranicznej wobec Ukrainy?
 
Skoro dyrektor Centrum tak wysoko ceni umiejętności duchownego, to chyba nie ma przeszkód, by w ramach walki z kryzysem zaoszczędzić i zamiast wydawać pieniądze na armię nieudolnych polityków i ich doradców uczynić ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego szefem MSZ?
Jest przecież tak silną osobowością, że ulegają mu nawet politycy. Może ulegnie mu premier Ukrainy? A kto wie, może też  niepotrzebne będzie już nam nawet Centrum Wschodnie POU?
 
Tymczasem mamy kompletne fiasko polityki wschodniej i jeśli już Kreml będzie rozdawał medale, to na pewno nie ks. Tadeuszowi Isakowiczowi – Zaleskiemu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza