wtorek, 1 września 2009

PRAWDA, PAMIĘĆ i kwiecisty język dyplomacji



Wszyscy poważnie, dostojnie komentują, analizują i interpretują słowa prezydenta, premiera, Putina, Merkel.
PRAWDA została odmieniona przez wszystkie przypadki. A każdy miał na myśli inną prawdę. Rosjanie tak się przywiązali do swojej, że żadna obca nie ma szans.
 
Podobno o faktach się nie dyskutuje, co najwyżej można je interpretować zgodnie z racją stanu. Fakty można też próbować zaklinać, nadawać im nowy sens. A tak w ogóle to najlepiej o faktach niewygodnych nie mówić. Można je zastąpić słowami, które do każdych faktów pasują. PRAWDA przecież nawet do rosyjskiej gazety pasuje.;)
 
PAMIĘĆ też  zrobiła furorę w przemówieniach głów państw. O dziwo nikt nie protestował przeciwko oglądaniu się za siebie, a „patrzenie w przyszłość”, okazuje się, jest niemożliwe bez przeszłości.  Należy pamiętać, należy przypominać, a każdy podłoży sobie własne interpretacje i własne pomysły na prawdę i pamięć.
 
A jeśli już ktoś z pospólstwa zakrzyknie, że to bajki, zawsze można się przed wyborami wytłumaczyć. – To nie kłamstwa, półprawdy czy niedomówienia, to język dyplomacji, tego wymagała od nas polityka.
 
Prawdziwe mistrzostwo w stosowaniu owego języka dyplomatycznego osiągnął autor przemówienia Donalda Tuska.  Cytuję po kolei, jak leci.
 
 
„…spotykamy się o 4.45 tu, pod pomnikiem bohaterów Westerplatte po to, aby pamiętać i po to aby pamiętalici wszyscy, od których pamięci i odpowiedzialności zależy także…”,
 
„Spotykamy się tutaj co roku, aby pamiętać,…”
„Spotykamy się tu, żeby pamiętać o tym,…”
„Wiemy to, że bez tej pamięci, uczciwej pamięci o prawdzie, o źródłach II wojny światowej, Polska, Europa i świat nie będą naprawdę bezpieczne. Pamięć o napaści na Polskę, napaści Niemiec hitlerowskich, która zaczęła się tu, napaści bolszewickiej Rosji, kilkanaście dni później, to pamięć, której my Polacy nie chcemy i nie będziemy używać przeciwko komukolwiek.”
 „My pamiętamy i oczekujemy tej pamięci, od wszystkich, wokół nas żyjących, bo wiemy dobrze, że kto zapomni,…”
Pamiętamy i spotykamy się po to tu, każdego 1 września, pamiętamy także o tym, że uczciwa pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach, jeśli będzie wspólną pamięcią, wszystkich,…”
 „My Polacy, tę pamięć przechowujemy i przekonujemy do pamiętania innych…”
„Chcę powiedzieć na koniec, że pamiętamy i spotykamy się tu 1 września, także po to, aby pamięć…”
”… aby oddać hołd poległym i hołd pamięci”
 „Pragniemy my, Polacy, świętujący wielkie zdarzenie „Solidarności”, a dzisiaj pamiętającyo wielkiej tragedii II Wojny Światowej,…”
Niech żyje pamięć,…”
 
Czy i ja mogę zakrzyknąć?
Niech żyje i rozkwita „język dyplomatyczny” i krasomówcze zdolności autora przemówienia!  Z pewnością przejdzie ono również do historii kultury polskiego języka.
 
Prawie wszystko zrozumiałam, wszystko pojęłam, o nic już pytać nie będę. No, może tylko o to, jak się  oddaje „hołd pamięci”?
 
I właściwie na tym gorący komentarz o politycznych obchodach 70 rocznicy wybuchu II wojny światowej mogłabym zakończyć.
Resztę skomentują zawodowi komentatorzy. Wydobędą głębię i prawdę z każdego słowa w zależności od sympatii politycznych.
 
Mnie zaś jako blogerowi – amatorowi pozostają ploteczki i złośliwości.
 
Ale jak tu nie być złośliwym  i nie czepiać się, na ten przykład,  polskich dyplomatów w Paryżu?! No bo niby za co oni biorą pieniądze, skoro premier Francji  za najważniejszych polskich patriotów i bohaterów II wojny światowej uważa Marka Edelmana i Władysława Bartoszewskiego?
 
Ten akapit z przemówienia Francois Fillon trudno zrozumieć, ale wytłumaczyć się da. Odpuśćmy sobie drobne szczegóły. I tak jest postęp. Premier wie już, że było powstanie w getcie warszawskim i Powstanie Warszawskie. Przy następnym przemówieniu będzie już zapewne wiedział, że naczelnym dowódcą tego drugiego był niejaki  gen. Tadeusz Komorowski –„Bór”. A już na pewno będzie o tym wiedział piszący mu okolicznościowy tekst, którego służby dyplomatyczne zdążą doszkolić.
 
A co stanie się jutro z autorem przemówienia Donalda Tuska na Westerplatte?
 
Sama nie wiem. Redaktora  fragmentu, cytowanego niżej, poniosła kwiecista retoryka czy Donald Tusk ma z przemęczenia kłopoty ze zrozumieniem czytanego tekstu? Gafa to na miarę przekręconego barwami proporczyka na limuzynie  prezydenta czy tylko przejęzyczenie, o którym nawet nie warto wspominać?
 
 „Gdybyśmy sięgnęli wzrokiem niedaleko, ale w drugą stronę, ale też niedaleko, zobaczylibyśmy las koło niedużej kaszubskiej wioski Piaśnicy. To tam w ciągu pierwszych tygodni wojny zwieziono tysiące ludzi. Polskich nauczycieli, inżynierów, ale także żołnierzy, elity, ale też osoby zupełnie niewinne, i rozstrzelano.
 
Prawda, że cytat godny upamiętnienia?
 
 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza