środa, 16 września 2009

Na mój głos już nie liczcie



Gorszący spór skończony. Zadanie wykonano w 100%. Po ostrej wymianie zdań na temat zbrodni w Katyniu, strony doszły do porozumienia. Była to zbrodnia wojenna, ale wpisuje się w "Archipelag gułagów", więc nosiła znamiona ludobójstwa.
 
Czy można mieć pretensje? Polityka to przecież sztuka kompromisu.
 
G…no prawda, panowie, to nie żaden kompromis, to kiepsko odegrany teatr piarowski.
 
Każdy, kto pamięta wojnę Jaruzelskiego przeciwko własnemu narodowi, wie, jak przesłuchiwano tych, którym się ta wojna nie podobała. Najpierw straszył nas więzieniem, nierzadko pałką, zły esbek. Potem wchodził dobry i współczuł nam. Kto się na to nabrał, do dziś ma kaca moralnego i zabazgrane papiery.
Przypominam to ku przestrodze byłym opozycjonistom z prezesem i prezydentem na czele.
 
Nie bawcie się na grobach.
 
Nie mam zamiaru analizować ani uchwały, ani kto komu ustąpił. Zabawa w uchwałę to, wypisz wymaluj, scenariusz dobrego i złego esbeka. Podobny scenariusz obowiązuje przy ludobójstwie na Kresach i traktacie lizbońskim.
 
Tylko, kto się na to jeszcze nabierze?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza